Spojrzałam na nieznajomego od stóp do głów i z jakiegoś powodu od razu go polubiłam.
-Skoro to nie ma znaczenia? To co ma znaczenie? -Spytałam spokojnie, przeszywając go poważnym wzrokiem. Brunet tylko wzruszył ramionami i spojrzał w bok.
-Hej.....-Podeszłam do niego i lekko się uśmiechnęłam. -Jestem Kichi. -Wciągnęłam do niego rękę. Czekałam spokojnie aż poda mi swoją. Po chwili zrobił to niepewnie, na początku dotknął samymi czubkami palców mojej ręki, a później ją uścisnął i szybko puścił.
-Yuri....-Powiedział cicho, a ja niepewnie postawiłam do góry kocie uszy i lekko zamruczałam.
-Co powiesz na spacer nad rzekę? -Uśmiechnęłam się czule.
Yuri? (Piszemy krótkie i często czy długie i żadziej?)
-Hej.....-Podeszłam do niego i lekko się uśmiechnęłam. -Jestem Kichi. -Wciągnęłam do niego rękę. Czekałam spokojnie aż poda mi swoją. Po chwili zrobił to niepewnie, na początku dotknął samymi czubkami palców mojej ręki, a później ją uścisnął i szybko puścił.
-Yuri....-Powiedział cicho, a ja niepewnie postawiłam do góry kocie uszy i lekko zamruczałam.
-Co powiesz na spacer nad rzekę? -Uśmiechnęłam się czule.
Yuri? (Piszemy krótkie i często czy długie i żadziej?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz